Czy szarżujący słoń biegnie, czy tylko bardzo szybko idzie, bo przy swojej masie nie jest w stanie odbijać się od ziemi? - zastanawiali się uczeni. Mimo użycia skomplikowanego sprzętu i odwołania się do praw fizyki nie odpowiedzieli jednoznacznie na to pytanie. Ich rozważania śledzimy w piśmie "Journal of Experimental Biology". Większość zwierząt płynnie przechodzi z szybkiego stępa w kłus i galop: po prostu zmienia tempo stawiania kroków. Jak jest jednak w przypadku słoni? Ze względu na swoje pokaźne gabaryty słonie nie są w stanie wykonywać związanych z biegiem i odrywaniem się od ziemi podskoków. Zatem szarżujące słonie idą, czy też biegną? - zastanawiali się naukowcy. Norman Heglund z Katolickiego Uniwersytetu Louvain w Belgii zdał sobie sprawę, że aby rozwiązać tę zagadkę, należy zmierzyć siły związane z oddziaływaniem powierzchni ziemi i rozpędzonych słoniowych nóg. Zbudował więc ośmiometrową platformę, pod którą umieścił urządzenia do pomiaru siły oddziaływań. Sprzęt, kamery i komputery Heglund przetransportował do tajskiego centrum ochrony słoni w Lampang. Tam przeprowadził doświadczenie, w ramach którego przez platformę przemaszerowało 34 słoni, ważących od 870 kg do czterech ton. Zwierzęta poruszały się w różnym tempie - spacerowym, nieco szybszym, i podobnym do tego podczas szarży. Dzięki danym z platformy badacz zrekonstruował sposób poruszania się środka ciężkości słonia i stwierdził m.in., że ruch tego zwierzęcia jest niezwykle wydajny. Słonie zużywają podczas ruchu minimalną ilość energii (zaledwie 0,8 J na każdy kilogram ciała na przejście każdego metra). Ich lokomocja jest o jedną trzecią bardziej wydajna niż ruch ludzi, a o jedną trzydziestą bardziej - niż myszy.
Większość Brytyjczyków uważa, że sztuczne światłą psują im piękny widok na ugwieżdżone niebo.
Aż 83% ankietowanych przyznaje, że nad oświetleniem ulic i neonowymi reklamami powinna być wprowadzona kontrola, ponieważ niepotrzebne światła nie tylko uniemożliwiają nocne obserwacje nieba, ale także zaburzają sen w przypadku co najmniej 50% badanych.
44-letni więzień zakładu Plymuth County Correctional Facility będzie musiał odsiedzieć, oprócz zasądzonej kary, dodatkowe 18 miesięcy za włamanie do komputera więziennego. Komputer został zakupiony przez zakład jako pomoc naukowa dla skazanych. Jednakże Francis "Frank" Janosko obszedł jego zabezpieczenia i wykorzystał komputer do wysyłania listów elektronicznych oraz uzyskał dostęp do danych osobowych ponad 1100 osób pracujących w zakładzie. Janosko udało się pozyskać takie informacje, jak daty urodzeń, numery ubezpieczeń, numery telefonu oraz adresy domowe pracowników więzienia. Na ironię, otrzymany przez zakład komputer nazywany był super bezpiecznym „cienkim klientem” (ang. thin-client). Jedynym programem, jaki, wydawało się, można uruchomić, była dedykowana aplikacja więzienna. Jak się jednak okazało, spryt Janosko pozwolił mu na uruchomienie w terminalu innych programów.